Jestem tylko skromnym mnichem benedyktyńskim. Ale za to baaardzo długowiecznym. Co widziałem i słyszałem, o czym wyczytałem w kronikach – tym się chętnie z Tobą podzielę, jeśli nadstawisz ucha.
Byłem tu, kiedy Sieciech rządził grodem. Kiedy Tatarzy rozsypywali kaszę gryczaną, oblegając Sieciechów. Kiedy Kazimierz Wielki budował swój zamek, a flisacy zawijali do portu w Sieciechowie. Oprowadzałem małego brzdąca – Janka Kochanowskiego po naszej bibliotece i uwijałem się wraz z mieszkańcami okolic, kiedy trzeba było ratować co się da przed okrutnymi kaprysami Wisły.
Opowiem Ci chętnie o dziesięciu wiekach Sieciechowa, o klasztorze benedyktynów, o dziejach Sieciecha i pokrętnych losach tutejszej Wisły.
